Mamy dzisiaj: wtorek, 06 grudnia 2022
 
 



Znajdź w katalogu
Autor sztuki:
Tytuł sztuki:


Aktualność
2013-02-14
Premiera spektaklu "Chodź na słówko" na podstawie tekstu Maliny Przeslugi w reżyserii Jerzego Moszkowicza

Literówka może wywołać groźną burzę


"Chodź na słówko" w reż. Jerzego Moszkowicza w Centrum Sztuki Dziecka w Poznaniu. Pisze Stefan Drajewski w Polsce Głosie Wielkopolskim.

«Premiera sztuki Maliny Prześlugi "Chodź na słówko" to swego rodzaju przygotowanie do tegorocznego Biennale Sztuki dla Dziecka w Poznaniu.
Malina Prześluga znowu zaskoczyła. Bohaterami swojej najnowszej sztuki uczyniła słowa. Dowartościowała coś, z czego żyje jako dramatopisarka, ale nie byłaby sobą, gdyby nie skomplikowała im życia. Od początku musiała sobie zdawać sprawę, że popełniając literówkę czy opuszczając przedrostek, może wywołać burzę.
Stało się. Kula dzięki temu nie została kurą i bardzo tego żałuje, bo przecież to taki piękny ptak, i co ważniejsze - w jej mniemaniu - mądry. Toperz nie wiadomo, czy jest przeciwieństwem nietoperza, czy może kimś zupełnie innym... A jeśli? To kim? Właściwie stracił tożsamość. Wystarczy drobna pomyłka w wymowie, aby zakłócić nie tylko proces komunikacyjny, ale i życie. Autorkę wyraźnie to bawi, kiedy jej bohaterowie się kłócą, śmieją, próbują naprawić swoje życie. Na ich drodze pojawiają się Język Polski, Brzydkie Słowo, Logoped, postaci, które dobrze znamy ze szkoły.
Malina Prześluga w każdej sztuce bawi się słowami. Tym razem poszła krok dalej. W komedii dla trochę starszych dzieci (to chyba najlepsze określenie gatunkowe) "Chodź na słówko" zostawiła Słowa na scenie samym sobie. One muszą się same określić w obcym sobie świecie, muszą sobie poradzić z marzeniami i napotkanymi przeciwnościami. Na dodatek reżyser nie pomógł im żadnym rekwizytem ani bogatą scenografią. Jerzy Moszkowicz odwołał się do tradycji komedii dell'arte, w której aktor też nie może się -poza słowem i ruchem - niczym podeprzeć.
Jerzy Moszkowicz zaprosił do współpracy aktorów Teatru Nowego w Poznaniu: Annę Mierzwę, Radosława Elisa i Michała Kocurka. Dawno nie widziałem tak zabawnego trio. Aktorzy bawią się i bawią innych, co nie jest częstym zjawiskiem w polskich teatrach ostatnio. Budują na scenie soczyste postaci (jeśli tak można powiedzieć o słowach), bo autorka dała im doskonały materiał literacki. Wystarczy, że nasycą go emocjami.»


"Literówka może wywołać groźną burzę"
Stefan Drajewski
Polska Głos Wielkopolski nr 36



źródło

 

 

cns_10_fot._D.Palecka.jpg



 


Teatralna gimnastyka języka

Najważniejszą rolę odgrywa tu słowo - o spektaklu "Chodź na słówko" w reż. Jerzego Moszkowicza w Centrum Sztuki Dziecka w Poznaniu pisze Justyna Czarnota z Nowej Siły Krytycznej.

"Chodź na słówko" to prosty, zabawny tekst oparty na motywie drogi. Bohaterowie - Kula, która chciałaby być Kurą, oraz Toperz, wahający się, czy powinien zmienić się w Nietoperza, czy Taktoperza - rozczarowani swoim, by tak rzec, językowym kształtem, wyruszają na poszukiwanie kogoś, kto uczyni je bardziej wartościowymi. Któż może pomóc, jeśli nie Język Polski? Ha! Gdyby to było takie łatwe! Język okazuje się bezradny (nie zdoła przecież poprawiać wszystkich błędów!). W dodatku jest chory, bo użytkownicy ciągle go kaleczą. Daje za to poszukiwaczom Słowo. Brzydkie Słowo. Takie, którego nie wolno wypowiadać, chociaż przychodzi czasem do głowy. Szczególnie w chwilach złości! Powiedziane na głos przynosi ulgę tylko na chwilę. Kuli i Toperzowi nie pomoże. Trzeba więc iść dalej! Do lekarza! Do... Logopeda! W gabinecie obowiązują sztywne zasady, zanim więc w ogóle można o cokolwiek zapytać, należy wykonać zestaw ćwiczeń dykcyjnych: rozgrzać żuchwę, poprychać (podczas premiery w Poznaniu wykonywała je cała widownia - i duzi, i mali kląskali aż miło!). Srogi doktor potrafi na szczęście pomóc okaleczonym i niekompletnym - jak zresztą zwykle u Prześlugi - bohaterom odnaleźć swoja tożsamość.

Świetny i bardzo dowcipny tekst Jerzy Moszkowicz zainscenizował w najprostszy z możliwych sposobów: to spektakl, w którym najważniejszą rolę odgrywa słowo. Reżyser zadbał o świetnych aktorów: zdyscyplinowanych, otwartych na widza, nie infantylizujących i nie popisujących się niepotrzebnie. Anna Mierzwa, Radosław Elis i Michał Kocurek na co dzień grają dla dorosłych w Teatrze Nowym w Poznaniu. Widać, że "Chodź na słówko" jest dla nich zabawą i przyjemnością. I najważniejsze: mają piękną dykcję (szczerze mówiąc dużo lepszą niż słyszymy w teatrze na ogół...), dzięki czemu wybrzmiewają dowcipy językowe, gęsto rozsiane po tekście.

Moszkowicz kończy spektakl odśpiewaniem przez aktorów piosenki. Może to i "niezłe słów podsumowanie", ale ja tej wisienki na torcie nie potrzebuję - uważam, że utrudnia wybrzmienie puencie. Przecież Toperz i Kula odkrywają, kim naprawdę są - warto to uwypuklić.

Zdecydowanie najsłabszym punktem realizacji jest scenografia Jacka Zagajewskiego (niewielkie podwyższenie z trzech prostych podestów z jasnego drewna, w tle - parawan z płótna zapisanego kolorowymi wyrazami) - aż chciałoby się widzieć na scenie bardziej nowoczesne rozwiązania, a przede wszystkim - ciekawsze kostiumy. Michał Kocurek wciela się w trzy postacie: Język Polski, Brzydkie Słowo, Logopeda. Tych bohaterów buduje się przede wszystkim przy pomocy masek - żadna z nich nie wygląda dobrze, są po prostu brzydkie.

Nie mniej, "Chodź na słówko" to ciekawa propozycja dla dzieci z późnej podstawówki - to ważne, ponieważ niewiele jest naprawdę interesujących propozycji dla tej grupy wiekowej. Język polski przestaje być martwym przedmiotem (szkolnym), ożywa; słowa stają się bohaterami. Warto spojrzeć na to przedstawienie jako wariację na temat spektaklu edukacyjnego, dającego nauczycielom - przede wszystkim polonistom - pretekst do rozmowy o języku i jego zawiłościach.


Justyna Czarnota
Nowa Siła Krytyczna


źródło


cns_9_fot._D.Palecka.jpg

 



Prosto nie znaczy naiwnie

Twórcy "Chodź na słówko" traktują widza (małego i dużego) jak równego sobie. To niewątpliwa zaleta.

 

"Chodź na słówko" to dramat Maliny Prześlugi napisany na zaproszenie Centrum Sztuki Dziecka. Zrealizowany w ramach projektu Scena Autora spektakl pod tym samym tytułem w reżyserii Jerzego Moszkowicza można było zobaczyć w miniony poniedziałek podczas premierowego pokazu w Pawilonie Nowa Gazownia.

Malina Prześluga jest wyjątkową artystką słowa. Lubi przyglądać im się z bliska, a jej niewyczerpana wyobraźnia znajduje między nimi coraz to ciekawsze powiązania i relacje. Wszystkiemu, co tylko przyjdzie jej do głowy, potrafi nadać niepowtarzalną osobowość. W jej sztukach pojawiały się już tak abstrakcyjne postaci jak chociażby Ciarki czy Oczko w Rajstopie.

Tym razem autorka zaprzyjaźnia widzów nie tylko z tym, co kryje się pod nazwami i imionami - często doprawdy najdziwniejszymi - ale ze słowem samym w sobie. Bohaterami spektaklu "Chodź na słówko" są właśnie słowa, które padły z dziecięcych ust trochę nie tak, jak tego oczekiwały. Kula, co miała być kurą (Anna Mierzwa), oraz Toperz (Radosław Elis), który sam pogubił się już w dociekaniu, kim być powinien, wspólnie próbują określić swoją tożsamość. Szukają pomocy u różnych postaci. Szybko okazuje się jednak, że Brzydkie Słowo wcale nie pomaga, Logoped jest bezsilny, a Język Polski wyczerpało to, że potwornie go wciąż kaleczą. 

Dzięki ograniczeniu środków reżyser Jerzy Moszkowicz przypomniał, że nie zawsze potrzebne są spektakularne efekty czy zaskakujące rozwiązania, żeby zaciekawić małego widza - w końcu samym słowem można poruszyć, a nawet zamieszać w wyobraźni. Za "mieszanie w wyobraźni" kłaniam się również w stronę aktorów, w szczególności Michała Kocurka, którego postać Brzydkiego Słowa tyleż mnie rozbawiła, co... wzruszyła - a przecież nie jest to na co dzień właściwością słów brzydkich! 

Jednak to, co najbardziej cenię w tym spektaklu, to absolutnie poważne traktowanie najmłodszego odbiorcy - jak równego sobie. Dialogi prowadzone są z prostotą, ale bez naiwności. Postaci - a w ich imieniu także i twórcy przedstawienia - zwracają się do widza szczerze i wprost. Nie praktykują infantylnej formy komunikacji, która nierzadko wkrada się pomiędzy dorosłych i dzieci. Dowodzi tego inteligentny humor, którego nie brak w scenariuszu i który sprawia ponadto, że spektakl bez wątpienia zaciekawi także starszą publiczność. 

W swoich tekstach Malina Prześluga jest daleka od płytkiej dydaktyki. Również spektakl "Chodź na słówko" nie jest zwykłą bajką z podanym na tacy morałem, chociaż skłania do niejednej refleksji. W niebanalny sposób porusza temat odpowiedzialności za słowa, zwraca uwagę na ich moc stwórczą i przypomina, że stworzony słowem świat zaczyna żyć własnym życiem i niełatwo jest go później zmienić. To spektakl też o tym, że słowo może być zarówno źródłem świetnej zabawy, jak i globalnych wręcz nieporozumień. 

Przedstawienie ponownie będzie można obejrzeć na początku czerwca podczas 19. Biennale Sztuki dla Dziecka, którego tematem będzie "Słowo na terytorium sztuki dla dziecka".


Magdalena Lubocka


źródło


cns_5_fot._D.Palecka.jpg

 




Materiał filmowy TVK Winogrady:



powrót