Mamy dzisiaj: wtorek, 06 grudnia 2022
 
 



Znajdź w katalogu
Autor sztuki:
Tytuł sztuki:


Aktualność
2011-10-03
Recenzja "Bleee..." w "Gazecie Wyborczej"

Nowe w teatrze Maska.
Koniecznie zobacz "Bleee..."


Nie twierdzę, że spektakle Teatru Maska dla dzieci są słabe. Wręcz przeciwnie, zdarzały się świetne: kolorowe dekoracje, ładne piosenki, lalki, kostiumy. Ale "Bleee..." jest jak świeży powiew. Bo "Bleee...", ma dobrze napisany tekst, którego autorka wie, że dzieci inteligentni ludzie, tyle że mali. Najbliższy spektakl w niedzielę.

Żeby nie wiem jak kolorowe dekoracje, piękne lalki - ten moment nadchodzi nieubłaganie. Czasem już w połowie, czasem dopiero pod koniec przedstawienia dziecko zaczyna się wiercić na fotelu i wnikliwie badać jak on się składa, wchodzi w interakcje z innymi dziećmi i wcale nie są to dywagacje o losach bohatera na scenie, wreszcie pada sakramentalne pytanie zadawane teatralnym szeptem: "Kiedy będzie koniec?". Tym razem było inaczej. Dziecko patrzyło jak urzeczone, śmiało się i klaskało w trakcie. A wychodząc wypaliło krótką, acz treściwą recenzję: "Ale fajne było to przedstawienie!".

Właściwie na tym można by zakończyć, ale spróbuję wyjaśnić dlaczego "Bleee..." podobało się także i mnie. Zaczyna się sceną niczym z "Procesu" Kafki - pewien młody motyl staje przed motylim sądem oskarżony o to, że śmie kwestionować istnienie królowej "która akurat jest nieobecna". Nieobecna od tak dawna, że nikt już nie pamięta jak wygląda.

Młody paź królowej drugiego stopnia nie chce służyć komuś, kogo ciągle nie ma. Wolałby grać na trąbce. Sąd nie ma litości, motyl za swoje poglądy musi opuścić królestwo i zamieszkać na zesłaniu - w autobusie linii 64. Okazuje się, że poza społecznym nawiasem (jak by powiedzieli dorośli), żyje tam z konieczności lub wyboru dość oryginalna grupa owadów, w tym tajemnicze i budzące grozę Bleee. Motyl, trochę niechcący, staje się katalizatorem pobudzającym ich wszystkich do działania. Co z tego wyniknie i kim tak naprawdę jest Bleee - oczywiście nie zdradzę ("co to jest Bleee?" - pyta co drugie dziecko wchodzące na salę).

Spektakl "Bleee..." w rzeszowskiej Masce to polska prapremiera współczesnego tekstu Maliny Prześlugi, wyróżnionego przez jury XXI Konkursu na Sztukę Teatralną dla Dzieci i Młodzieży w Centrum Sztuki Dziecka w Poznaniu.

Prześluga to młoda autorka o szalonej, niczym nie ograniczonej, dziecięcej wyobraźni. W jej świecie pająk bez nóg, osa bez żądła, dwa karaluchy, tłusta larwa, uzdolniony muzycznie motyl i Bleee, mają bogatą osobowość, inteligencję i poczucie humoru. Potrafią opowiedzieć dzieciom więcej o przyjaźni, tolerancji i wierze w siebie, niż niejeden nadęty autorytet. Co najważniejsze grupa owadzich odrzutków robi to tak, że dzieci chcą słuchać. Nie ma tu ani krzty moralizowania i nudnej dydaktyki. Jest za to o tym, że piękno i talent jest w każdym z nas, trzeba tylko wyzbyć się utartych kanonów.

Prześluga wciąga dzieci do zabawy słowami i skojarzeniami, chętnie odwołuje się do popkultury, bo przecież pełno jej także i w dziecięcym świecie, błyska inteligentnym dowcipem. Dziecko musi wyostrzać zmysły, uruchomić emocje i intelekt, by niczego nie ominąć, ale to wcale nie męczy ani nie nudzi. Ogromna w tym zasługa nie tylko języka i wyobraźni Prześlugi ale i muzyki oraz fantastycznych piosenek Piotra Nazaruka, kompozytora świetnie znanego w środowisku teatralnym, współpracujący m.in. z teatrami Guliwer czy Wierszalin. Zachwyceni będą też dorośli, bo to kawałek dobrego jazzu. Swoją drogą jazz w spektaklu dla dzieci sprawdza się znakomicie - maluchy bez problemu łapią puls tej muzyki i klaszczą do rytmu.

Tajemnica teatru Maliny Prześlugi to poważne traktowanie dzieci, jako wymagających widzów, których nie można zbyć błahą historyjką z morałem wypowiadanym wprost dużymi literami, ale mówić do nich o rzeczach ważnych inteligentnie i z humorem.

Rzeszowski spektakl jest artystyczną całością, bo został też perfekcyjnie zrealizowany: dobry tekst ma świetną oprawę. Przepiękny jest drewniany, stary autobus, wymalowany w środku w hippisowskie symbole, kapitalny pomysł na kostiumy, do tego pełna energii gra aktorów - i oto mamy hit.

Premiera przedstawienia odbyła się w ubiegłą sobotę, wyreżyserowała je Laura Słabińska. "Bleee..." trzeba zobaczyć - najszybciej można w niedzielę o godz. 16.30.

Magdalena Mach
"Gazeta Wyborcza"
30 września 2011


powrót